Będzin.
Po lewej ruiny Zamku.
Po prawej Synagoga Mizrachi.
Widok od strony Przemszy.

Początkowo Żydzi będzińscy byli ograniczeni mocno w prawach. Mogli się osiedlać tylko poza murami miasta, mieli wyznaczone dni na handel i ograniczony asortyment towarów, którym mogli handlować. Gdy jednak połączyli siły z Żydami krakowskimi, już za Kazimierza Jagiellończyka wystąpili o uzyskanie różnych przywilejów. Usiłowania te odniosły skutek. Prawdopodobnie na podstawie przywilejów przyznanych przez Kazimierza Jagiellończyka Żydzi wybudowali synagogę najpierw drewnianą później murowaną i założyli cmentarz najpierw przy dzisiejszej ulicy Zawale a później na północnym stoku Góry Zamkowej.

Nawet jeśli te przywileje są fikcją i konfabulacją Mariana Kantora-Mirskiego (w co wątpię) to niewątpliwie Kazimierz Jagiellończyk za udzielone przywileje podreperował swój skarbiec. Podobnie jak wszyscy inni królowie włącznie z Janem III Sobieskim. Za Stefana Batorego Żydzi w Będzinie uzyskali prawo zamieszkania w samym mieście i prowadzenia handlu na rynku na równi z kupcami chrześcijańskimi. Od Zygmunta III magistrat Będzina otrzymał dokument nakazujący bronić miejscowych Żydów od krzywd i napaści. Najwięcej swobód otrzymali Żydzi od Władysława IV, który wprost zrównał ich pod względem praw z innymi obywatelami kraju. Jedną z większych zdobyczy Żydów był zniesienie prawa kaduka przez Jana Kazimierza. Za Michała Korybuta Żydzi zyskali prawa na wszelki handel w mieście i cały szereg koncesji.

Ilekroć na tron polski wstępował nowy król, Żydzi będzińscy wyprawiali natychmiast delegację do elekta z prośbą o zatwierdzenie praw już nabytych. Za każdym razem uzyskując świeży pergamin.
Ostatni król Stanisław August także utrzymał w mocy dotychczasowe przywileje dla mieszczan i Żydów, potwierdzane lub rozszerzane przez wszystkich poprzednich władców.




Wydawca: A. Żmigroda, Będzin
01 IV 1905

Ostatni starosta będziński Stanisław Mieroszewski pozbawił miasto prawie wszystkich dochodów. Zakazał łowić ryby na Czarnej Przemszy, włączył do swoich dóbr lasy miejskie i młyny oraz zagarnął część łąk miejskich sąsiadujących z Gzichowem. Miasto całkowicie podupadło. Zrobił to w celu ochrony własnych dóbr ale ułatwił handel Żydom i utworzył im rynek zbytu na towary hurtowe i pewne towary zagraniczne.

Głównym ich zajęciem był handel i rzemiosło. Wprawdzie statuty cechowe surowo zabraniały przyjmowania innowierców, będziński cech szewców złamał tę zasadę z przyczyn ekonomicznych. W dwóch przypadkach sprawa dotyczyła będzińskich kupców żydowskich handlujących surowcami niezbędnymi do produkcji szewskiej, których w zamian za ulgi przyjęto do cechu.

Starania Żydów będzińskich w sprawie ich przywilejów ma swoje uzasadnienie w prawach, którym podlegali. Mogli osiedlać się tylko w tych rejonach, które im wskazano. Do rynku i najbliższych ulic mieli zabroniony dostęp. W handlu byli bardzo ograniczeni. Poza wyznaczonym rejonem nie mogli zakładać sklepów ani kramów. Kupczenie na przedmieściach i po wsiach było im zakazane. Wszelkie daniny miejskie i państwowe składali w znacznie wyższych kwotach niż reszta mieszkańców. Tak, że nie ma się co dziwić nadzwyczajnym staraniom wokół zdobywania coraz większych przywilejów.

W myśl przywilejów królewskich Żydzi będzińscy byli zobowiązani do uiszczenia czynszu zamkowego oraz do płacenia podatku od domów i bicia bydła, bo mieszkali w dobrach królewskich. Z zachowanych rejestrów wynika, że komorne od 3 domów wynosiło 80 zł; od Żydów rzeźników - 253 zł, 10 gr; od synagogi będzińskiej - 700 zł; od Żydów z ogrodu zamkowego za jarzyny - 54 zł. Największe opłaty Żydzi wnosili za dzierżawę browaru - 3274 zł, co stanowiło ponad połowę dochodów miasta.

Żródła:
Włodzimierz Błaszczyk "Będzin przez wieki", wyd. Poznań 1982, str. 799-800
Marian Kantor-Mirski "Będzin", wyd. Sosnowiec 1995, str. 61-68
dr hab. Jerzy Sperka "Będzin 1358-2008" TOM II, wyd. Będzin 2008, str. 323-337, str. 136